środa, 8 lutego 2017

Kazimierz Schleyen, Lwowskie gawędy

http://www.ltw.com.pl/presta/glowna/127-lwowskie-gawedy.html

Czy wrócą?

     Z perspektywy Londynu anno Domini 1966 Kazimierz Schleyen pisał:
„W Polsce w skupiskach lwowskich, zwłaszcza na Ziemiach Odzyskanych, młodsi, którzy na pewno wrócą do polskiego Lwowa… w czasowej wędrówce, przeszczepieni chwilowo na inną ziemię”.
Ale mija już niemal pół wieku a jadąc z Zamościa do Lwowa musimy okazać paszporty obcym pogranicznikom spod niebiesko-żółtej bandery.

Kamienica naprzeciw Ratusza Miejskiego
Kamienica naprzeciw Ratusza Miejskiego-2013
Pomnik Nikifora Krynickiego
Pomnik Nikifora Krynickiego-2013











 

 

 

 

 

 

Czego nie wiedział Hemar?

     Lwowskie ukochanie swojej Małej Ojczyzny nie ma podobnych nigdzie na świecie. Marian Hemar, który miał szczęście pomieszkiwać we Lwowie tylko sześć młodzieńczych lat życia, zadawał sobie w przedmowie  retoryczne pytania:
„Dlaczego ja dziś, czterdzieści lat po wyjeździe z mego miasta, coraz żywiej, coraz nieprzytomniej, coraz goręcej tęsknię do tamtych sześciu? Czemu nie mogę się od nich odkleić wspomnieniem, tęsknotą i żalem?” 
Wrażliwy czytelnik znajduję proste odpowiedzi na kartach wspomnień „Lwowskie Gawędy” Kazimierza Schleyena, który „Nasycił tę książeczkę taką mnogością nazwisk i nazw, zdarzeń i żartów, taką atmosferą dawności wiecznie w nas obecnej, takim zapachem i takim blaskiem Lwowa, że to wszystko znowu szumi i śpiewa, gada, zaciąga, uśmiecha się, zjawia i świeci, jak gdybym wczoraj dopiero z tym się rozstawał i żegnał” - wg M. Hemara.

Targ książek wokół pomnika drukarza Iwana Fedorowa
Targ książek - pomnik drukarza I. Fedorowa 2013

Pod Świątynią Łacińską
Pod Świątynią Łacińską 2013












Którędy, Panie przewodniku?


     W ponad trzydziestu rozdziałach autor, z czułością matki opowiadającej o swym maleńkim dziecku, oprowadza nas czytelników po Lwowie, ale inną trasą niż czynią to profesjonalni przewodnicy (inną niż Kornel Makuszyński). Prowadzi  schodami kuchennymi od podwórza przez zatłoczone i pełne „potrzebnych lub zgoła niepotrzebnych przedmiotów” pomieszkanie Państwa we lwowskiej realności. Nasz przywódca przedstawia nam postaci służących, dozorców, przechodniów na lwowskiej ulicy, żebraków – filozofów i najważniejszych – batiarów. Oczyma wyobraźni widzimy i odwiedzamy lwowskie lokale, a wśród nich cukiernię Zalewskiego, pokój śniadańkowy Teliczkowej, kawiarnię Szkocką, hotel George i restaurację u Atlasa. Latem zaś Lwów wybierał się „Na świże powietrze”, dokąd migrowały całe familie z dobytkiem. Młodzież gimnazjalna czy studencka miała okazję do uprawiania sportów lub… flirtów.

Galicyjska Kasa Oszczędności
Galicyjska Kasa Oszczędności 2013

Ślady świetności można jeszcze dostrzec...
Ślady świetności ...2013














Dokąd pójść wieczorem?

     Za radą autora uczestniczymy w balach charytatywnych i zabawach karnawałowych, do których należało się przygotować w szkołach tańca aby sprostać figurom kadryla czy lansjera oraz czujnym oczom przyzwoitek (mam, cioć, babć) pilnujących, niczym Cerber, niewinności panienek. Innego rodzaju zabiegów wymagało wyjście do teatru, będące dla lwowian chlebem powszednim (bez mała jak chlib kulikowski), lecz traktowane jak rodzinna uroczystość. A święta we Lwowie celebrowano (zwłaszcza narodowe) z najwyższym szacunkiem i podniosłym rytuałem. Dostojny mistrz ceremonii zawiadywał obchodami świąt z pochodami, których uczestnicy przywdziewali tradycyjne polskie stroje m.in. kontusze gronostaje, togi, mundury, ornaty i paradowali aż do stóp pomnika wieszcza Adama na Placu Mariackim. 22 listopada 1920 roku Naczelnik Państwa Józef Piłsudski  udekorował herb Lwowa Krzyżem Virtuti Militari i przyjął defiladę wojskową.

Stanisław Kaczor Batowski
Stanisław Kaczor Batowski 
Józef Piłsudski nadaje miastu Lwów
 Krzyż Virtuti Militari na placu Mariackim. 
Pomnik Adama Mickiewicza-2013
Pomnik Adama Mickiewicza-2013


















Batiar czy bałak?

     Kazimierz Schleyen, będący badaczem lwowskiego folkloru, właściwie ocenił unikalną wartość jaką posiada bałak tzn. gwara lwowska i podał zasady bałakania oraz słownik tej gwary razem z przykładami piosenek, powiedzonek i anegdot lwowskich. W tym miejscu posłużę się anegdotą innego piewcy Lwowa – Tadeusza Krzyżewskiego przytaczającego treść klepsydry lwowianina: „obywatel m. Lwowa, urodzony w Austrii, żył w Polsce, umarł w ZSRR, nie wyjeżdżając ze Lwowa”


Lwów 2013
Lwów 2013
Żal...Lwów-2013
Żal...Lwów-2013














 Kiedy się skończy koszmarny sen?

     Sielankowość obrazu międzywojennego Lwowa przerywana jest w książce refleksjami z okresu okupacji hitlerowskiej i sowieckiej oraz okresu powojennego zagrabienia miasta przez bolszewicką watahę. Smutno brzmią słowa, że „dawniej bywało inaczej”, bo „Wiedziano, że nic nie zamąci spokoju nocnego, że człowiek-zwierzę nie grzmotnie kolbą w drzwi i nie zburzy życia rodzinnego”.
     Ale zburzył! Wobec tego autor, Obrońca Lwowa z 1918 roku, któremu po raz kolejny wyrwano z piersi serce razem z Lwowem, rozpaczliwie woła 
„Czy obecna rzeczywistość to może tylko koszmarny sen?” 
za chwilę jednak przychodzi opamiętanie i stwierdzenie i pewność 
„Lwów, w którego murach już nieraz gościł wróg, wie, że to minie i wrócą gospodarze”.
I słychać w tym krzyku nadzieję, bo
„Choć… lwowska ziemia przez długie lata pod obcym pozostawała panowaniem, jednak zawsze wracała pod opiekę Rzeczypospolitej i da Bóg, że i nadal wola królewska uszanowana będzie."
Lwów czeka i wierzy..., bo jest zawsze wierny    (Semper Fidelis)

Tekst ukazał się na blogu CzytamPoPolsku

niedziela, 5 lutego 2017

Kresy Rzeczpospolitej. Wielki mit Polaków

Tablica ze słupa granicznego między RP a ZSRR














 Biblioteka POLITYKI 2015


Autorzy czy aktorzy?
„Kresy Rzeczpospolitej. Wielki mit Polaków. Dzieje wschodnich rubieży, okoliczności ich utraty i narodzin narodowej legendy. Od Kazimierza Wielkiego do mordu katyńskiego” pojawiły się na rynku księgarskim w ramach serii Pomocników Historycznych wydawanych przez tygodnik „Polityka”. Redaktorem Naczelnym i Prezesem Zarządu „Polityki” jest Jerzy Baczyński vel Sroka vel TW Bogusław, natomiast redaktorem wydania Leszek Będkowski, który zaprosił do realizacji projektu dostojne grono historyków i ich studentów oraz dziennikarzy. Wydawałoby się, że tak zróżnicowane gremium zagwarantuje obiektywizm sądów, lecz stało się inaczej. Być może o wyborze autorów decydował klucz poprawności politycznej praktykowanej przez wydawcę. Jednym z autorytetów w zakresie historii polskich Kresów Wschodnich, cytowanym w publikacji, jest były francuski nauczyciel języka rosyjskiego – Daniel Beauvois – autor książki „Trójkąt ukraiński. Szlachta, carat i lud na Wołyniu, Podolu i Kijowszczyźnie 1793-1914)”. No, cóż…

Wędrujące granice Rzeczypospolitej

„Kresy Rzeczpospolitej” w swej trójdzielnej strukturze opowiadają historię „Ziem wschodnich Rzeczpospolitej Obojga Narodów”, „Ziem wschodnich Drugiej Rzeczpospolitej” oraz „Utraty i pamięci” Kresów. Opisywanie dziejów kształtowania się wschodnich granic Rzeczypospolitej rozpoczęto AD 1340, gdy Kazimierz Wielki, na podstawie umowy spadkowej podpisanej w Wyszehradzie z księciem Bolesławem Jerzym II, stał się dziedzicem Rusi Halicko – Włodzimierskiej ze Lwowem! Trzy wieki później Rzeczpospolita Obojga Narodów osiągnęła swój największy zasięg terytorialny – kilka lat po zdobyciu moskiewskiego Kremla (1610 r.), gdy na carskim tronie miał zasiadać królewicz Władysław Waza IV. W ciągu kolejnych trzystu lat Polskę przesunięto na mapie Europy o tysiące kilometrów na zachód. Wędrujące granice Rzeczypospolitej ilustruje mapka przemawiająca do wyobraźni swą prostotą, a ilustrująca translację Polski w kierunku przeciwnym do wschodniego.

Rzeczpospolita Obojga Narodów, Druga Rzeczpospolita, PRL, III RP
Rzeczpospolita Obojga Narodów, Druga Rzeczpospolita, PRL, III RP

Informacja czy dezinformacja

W publikacji „Kresy Rzeczpospolitej” próbowano przekrojowo przedstawić złożoność dziejów Kresów Wschodnich. Próbowano, ponieważ akcent, nierówno rozkładany na kluczowych aspektach kresowych czasów, może powodować u młodszych czytelników zakłócenie pojmowania hierarchii uwarunkowań historycznych. Niemniej jednak, Pomocnik Historyczny o Kresach, dostarczył pokaźny zestaw informacji objaśniających rzeczywistość polskiego pogranicza na wschodzie. Poruszono w książce zagadnienia polityczne, gospodarcze, kulturalne, militarne, religijne, narodowościowe, rolnicze, życia codziennego, migracji, zagłady, dziedzictwa, itp., itd.

Popularnonaukowe artykuły zilustrowano setkami fotografii, map, rycin, co w znacznym stopniu podniosło edukacyjną rolę wydawnictwa, a także pozwoliło właściwie odczytać zakamuflowaną w tekstach historyczną prawdę. Niezwykle bogaty materiał ilustracyjny pozwolił czytelnikowi wyciągać własne wnioski z treści artykułów, sporadycznie zgodne z intencjami autora.

Święte prawa logiki

Autorzy większości wartościowych skądinąd opracowań, prezentując skomplikowane realia wschodnich rubieży, zwrócili uwagę na duże zróżnicowanie problematyki w zależności od wybranego regionu. Z kompleksowo ujętych wiarygodnych przesłanek publicyści wyciągali wnioski często i daleko mijające się z prawdą. Podstęp ten można zdemaskować, korzystając z powszechnie obowiązujących praw logiki.

Wynik wnioskowania (implikacji), w którym tzw. poprzednik ma wartość logiczną PRAWDA, natomiast następnik ma wartość FAŁSZ, jest zawsze FAŁSZEM! (o czym wiedzieli już starożytni Grecy).

Konkludując – kto z prawdziwych założeń wyciąga fałszywe wnioski, ten oszukuje siebie i innych. Pytanie, jakie się nasuwa: robi to nieświadomie (np. brak mu wiedzy) czy świadomie (np. chce zmanipulować innych)?

Robotnicze Osiedle w Janowej Dolinie w woj. wołyńskim - 1938
Robotnicze Osiedle w Janowej Dolinie - 1938
Orszak weselny gdzieś na Kresach
Orszak weselny gdzieś na Kresach














Imaginarium czy empiria

W odredakcyjnym wstępniaku, na niecałej stronie druku, na określenie fenomenu Kresów Rzeczypospolitej użyto w różnej wersji słowa imaginarium, wyobrażenie, legenda i trzykrotnie mit. Sugestia jest aż nadto czytelna. Na kolejnych prawie dwustu stronach forsowane są jeszcze dwie główne tezy publikacji. Pierwsza z nich podaje w wątpliwość, czy wręcz neguje polskość Kresów Wschodnich, kresowego ziemiaństwa i kresowych miast. Jednocześnie znalazłam w pracy zdania: „[Lwów] był nie tylko stolicą prowincji, ale też jednym z najważniejszych ośrodków polskiej nauki i kultury od setek lat”, czy o Wilnie: „To miasto współtworzyło twarde jądro polskości”.

Z prawdziwych przesłanek (polskie Kresy) – fałszywe wnioski (niepolskie Kresy).

Druga teza kwestionuje idylliczny rzekomo obraz Kresów utrwalony w narodowej pamięci Polaków, na rzecz wizerunku Kresów będących terenem polskiej kolonizacji mniejszości narodowych. I znów znalazłam zdanie przeczące tej tezie: „[we Lwowie] realizował się ideał wielokulturowej Rzeczpospolitej… widać to w rozmaitych świadectwach ukazujących międzyetniczne i międzywyznaniowe przyjaźnie i współpracę”.

Fakty – wielokulturowość i koegzystencja, wnioski – nietolerancja i kolonizacja.

Narodowa skarbnica mitów

Wyjątkowe rozczarowanie i niesmak pozostawiły u mnie, po lekturze Pomocnika Historycznego, liczne przypadki naigrywania się z polskiej literatury klasycznej. Wyszydzona została poezja doby romantyzmu – nie oszczędzono nawet narodowych Wieszczy – Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego czy piewcę polskiej „ziemi naszej” Wincentego Pola. Z drugiej zaś strony autorzy szkiców czerpali z bogactwa tejże literatury czyniąc w tekście wielokrotne odniesienia np. do „Trylogii” Henryka Sienkiewicza. Cytując jej bohaterów przekonywali czytelnika „Malowniczo przedstawiona przez Sienkiewicza Horpyna naprawdę więc była częścią realnego świata tamtejszych ludzi i to nie tylko w czasach staropolskich”.

Więc jak to jest: mity czy fakty?


Kościół we Lwowie zamieniony w czasach ZSRR na magazyn książek
Kościół we Lwowie zamieniony w czasach ZSRR na magazyn książek
Lwowskie wydawnictwo z 1865 r.
Lwowskie wydawnictwo z 1865 r.















Poraniona pamięć narodu

Szeroko zrelacjonowana w Pomocniku Historycznym zagłada i utrata Kresów, pogłębiona została analizą jej dalekosiężnych skutków oraz pozostałego po polskich Kresach dziedzictwa, jako „pamiątek uratowanych z katastrofy Ojczyzny”. Depatriacja niesłusznie utożsamiana z repatriacją spowodowała, że "przemieszczono ponad dwa miliony ludzi z dawnych Kresów, razem z nimi do wagonów zapakowano kilkaset lat historii".

Dopełnieniem narodowej tragedii zagarnięcia przez Związek Sowiecki prawie połowy terytorium Polski stały się Zbrodnia katyńska i Rzeź wołyńska. Obydwa bestialskie, masowe mordy mające na celu eksterminację Polaków opisano w publikacji w miarę rzetelnie, rozważając działania ich obłąkanych pomysłodawców i wykonawców.

Analizując przyczyny wschodniego barbarzyństwa zacytowano ideologa OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów) Mychajło Kołodzińskiego, który w „Doktrynie wojennej OUN” nakazywał towarzyszom

„Wobec wrogiego elementu [polskiego] należy wykazać się takim okrucieństwem w czasie powstania, aby jeszcze dziesiąte pokolenie bało się choćby popatrzeć w stronę Ukrainy”.

Czy cytat ten jest częścią „wielkiego mitu Polaków”, czy był zapowiedzią etnicznych czystek, które „noszą znamiona ludobójstwa”?


Tekst ukazał się na blogu CzytamPoPolsku

środa, 1 lutego 2017

Katarzyna Węglicka, Wielcy Kresowiacy




Polacy z Kresów - Wielcy Kresowiacy
„Polacy z Kresów – znani i nieznani” to tytuł książki Katarzyny Węglickiej, którą przeczytałam i skomentowałam przed jej albumową wersją nazwaną „Wielcy Kresowiacy”. Obydwie publikacje mają tę samą strukturę. Ich rozdziały zatytułowane są podobnie: Artyści, Muzycy, Malarze, Uczeni, Magnaci, Awanturnicy. Spośród znanych i nieznanych Kresowiaków autorka wybrała do obydwu pozycji prawie te same osoby. Wydanie albumowe mieści jednak znacznie mniej informacji o poszczególnych postaciach, natomiast znacznie więcej barwnych fotografii. Duża ich część zawiera wizerunki zabytków Wilna oraz miejsc związanych z upamiętnieniem Wielkich Kresowiaków. Nie ma natomiast ani jednej podobizny tytułowych Kresowian. Marginesy wydania ozdobiono miniaturkami zdjęć, powtarzającymi się na wszystkich stronach – a szkoda. Można było zróżnicować ilustracje na obrzeżach np. zgodnie z zawartością rozdziałów. 

Opracowanie „Wielcy Kresowiacy” obfituje w ciekawostki dotyczące tytułowych bohaterów, zawierające interesujące liczby. Napoleon Orda podczas dziesięciu lat podróży po Polsce odwiedził i naszkicował wizerunki dwustu sześćdziesięciu obiektów. Stefan Czarniecki dowodząc w oblężeniu Stawiszcz liczył już sześćdziesiąt sześć lat, a Julian Ursyn Niemcewicz miał piętnaścioro rodzeństwa.

Mit polskości i Polski rósł wraz z nimi 

Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej były kolebką wielu polskich znakomitości, których losy naznaczone zostały piętnem historii. Okresy I i II Rzeczypospolitej kończyły się zaborami, wojnami światowymi, okupacjami. W tak trudnych czasach przychodzili na świat Polacy wypełniający z poświęceniem powinności wobec Ojczyzny, i mówiący z przekonaniem o sobie, że „mit polskości i Polski rósł wraz z nami”. To Oni pracowali i walczyli dla Polski. Zdarzało się nawet ostentacyjne manifestowanie polskości, np. dwaj absolwenci szkoły pilotażu we Francji w 1910 roku zażądali, aby na ich dyplomach wpisano narodowość polską, pomimo, że Polski wtedy nie było na mapie Europy. Niezależnie od szlachetności i prawości uczynków los nie obchodził się z nimi sprawiedliwie. Aresztowani, skazywani, więzieni, wypędzani z kraju, zsyłani na Sybir zostawali wielkimi bohaterami lub umierali w samotności. Niektórzy z nich, jak Julian Ursyn Niemcewicz zostawili dla potomnych „Pamiętniki czasów moich”, których fragment zawierający opis kresowego dworu na Polesiu przytoczyła autorka.




Grób Artura Grottgera we Lwowie
na Cmentarzu Łyczakowskim



Grób Mickiewiczów w Kobryniu



Pomnik Napoleona Ordy
w Janowie Poleskim


Ziemie Utracone krzyczą o krzywdach 

Nasze Ziemie Utracone każdą swą cząstką krzyczą o krzywdach, jakich doznali ich mieszkańcy. Katarzyna Węglicka opowiedziała o Księciu Niezłomnym – Romanie Stanisławie Sanguszko – skazanym za udział w Powstaniu Listopadowym na zsyłkę na Syberię (trwała 14 lat), konfiskatę majątku, utratę szlachectwa i tytułu. Opowiedziała o obronie Grodna we wrześniu 1939 roku, o rozstrzelaniu trzystu obrońców miasta (w tym cywilną młodzież), o egzekucji profesorów Liceum w Naumowiczach pod Grodnem w październiku 1942 roku dokonanej przez Niemców. Opowiedziała o oddziale „Kmicica” – Antoniego Burzyńskiego – podstępnie wymordowanym ( osiemdziesięciu żołnierzy) w lipcu 1943 roku przez sowiecką partyzantkę (z dawnym kolegą Kmicica na czele). Dowódczą schedę po Kmicicu przejął „Łupaszka” – Zygmunt Szendzielarz – tworząc tzw. Brygadę Śmierci (5 Brygada Wileńska Armii Krajowej). 

Polscy kresowi magnaci zdolni byli do wszelkich poświęceń dla ratowania Ojczyzny. Na wieść o Moskalach obwarowanych w chłopskich zabudowaniach książę Eustachy Erazm Sanguszko zakrzyknął do dowódcy „Generale! To moja wieś, każ ją spalić!” – i Rosjan rozgromiono. Arystokraci płacili na ogół najwyższą cenę za życie zgodne z maksymą „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Podczas rewolucji bolszewickiej 1917 roku czerwoni sołdaci bestialsko zamordowali księcia Romana Damiana Sanguszko – osiemdziesięciopięcioletniego starca – a pałac spalili, w tym bibliotekę liczącą dwadzieścia pięć tysięcy woluminów.


Ocalić od zapomnienia

Albumowa publikacja Katarzyny Węglickiej, wprawdzie podaje szczątkowe informacje o Wielkich Kresowiakach, jest jednak pozycją godną polecenia szczególnie dla młodych czytelników, do których bardziej przemawiają obrazy niż słowa. Trzeba dotrzeć do młodego pokolenia Polaków z wiedzą o Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej, aby poznawało „ten skrawek ziemi, zagubiony wśród dalekiej kozaczyzny…kwitnącą wysepką polskości w szumiącym morzu pszenicznej Ukrainy”. Trzeba, aby młody „człowiek głęboko odczuwający piękno otaczającego świata: natury, pamiątek narodowych, miał świadomość, że należy je ocalić dla następnych pokoleń jako dziedzictwo przeszłości”.

Małgorzata Poniatowska
Tekst ukazał się na blogu Czytam po polsku
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...