niedziela, 18 lutego 2018

Ryszard Jan Czarnowski, Kresy, utracone dzieje




Kresowe kalendarium

     Ryszard Jan Czarnowski, znawca tematyki kresowej, zmierzył się z „Utraconymi dziejami Kresów” i tym samym wzbudził we mnie ambiwalentne uczucia. Powtarzając za Marszałkiem Józefem Piłsudskim „Polska to obwarzanek: Kresy urodzajne, centrum – nic”, darzę Kresy specjalną estymą i niecierpliwie wyczekuję nowych opracowań traktujących zagadnienie Kresów kompleksowo. Każdorazowo mam nadzieję, iż publikacje te, do przygotowania których wykorzystano wyniki najnowszych badań historycznych, będą lekturą interesującą nie tylko ze względów poznawczych, ale i wzbudzą moje zainteresowanie, jako utwór literacki. W przypadku książki „Kresy. Utracone dzieje” pozbawiono mnie możliwości zapoznania się z listą pozycji bibliograficznych, na których opierał się autor zestawiając kalendarium kresowe oraz komentując przyczyny i skutki wydarzeń. W omawianej publikacji brakuje mi również elementów graficznych, które z pewnością uatrakcyjniłyby wydawnictwo popularnonaukowe. Historyczne mapy omawianych terenów, winny zaprezentować wędrujące granice Rzeczypospolitej, co uczyniłoby bardziej zrozumiałymi wywody naukowe pisarza. Ilustracje, zdjęcia czy reprodukcje przełamałyby miejscami nużący tekst opowieści o zamierzchłych czasach Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Kresy, rubieże, pogranicze

     „O Kresach jako terenach obronnych dla dawnej Rzeczypospolitej” powstała książka na wskroś polska, emanująca umiłowaniem Ojczyzny przez jej autora – Ryszarda Jana Czarnowskiego. Zwrócił on uwagę czytelników na różnice w pojmowanie terminów Kresy, rubieże, pogranicze - w kontekście Rzeczypospolitej oraz pojęcia Ukraina i Ruś, ewoluujące na przestrzeni wieków. Każdemu Polakowi z kresami ukrainnymi kojarzą się takie nazwy jak: Wołyń, Podole, Polesie, Galicja i Lodomeria, Pokucie, Zaporoże, Dzikie Pola i Sicz. Obrońca Dziedzictwa Narodowego i miłośnik Kresów wielopłaszczyznowo przedstawił historię obszarów Rzeczypospolitej, będących areną batalii i zmagań militarnych, politycznych, religijnych i kulturalnych. Szczególny nacisk położył na głęboką analizę zagadnienia „Kresów błyskawicznie kulturowo, narodowo i społecznie odpadających od Rzeczypospolitej”. Przyczyn tego stanu rzeczy historyk upatrywał w błędach polityki panujących, których gubiła „zbytnia pobłażliwość polskich władców dla wrogów i zdrajców”.  Satysfakcji z wiktorii nie przekuwano w sukces „jak zwykle – i tego zwycięstwa nie umiano w najmniejszym stopniu wykorzystać”. I trzeci grzech zaniechania – lekceważenie niebezpieczeństw – doprowadziło do upadku Rzeczypospolitej: „Król nie bacząc na ostrzeżenia, rozpuścił pospolite ruszenie” – komentował autor. Bez wątpienia klęski Kresów dopełniła nasza narodowa wada powodująca, iż „wraz ze wzrostem samodzielności wzmacniały się… tendencje odśrodkowe i powstawały organizmy państwowe wrogie sobie od zarania”.

Rzeczpospolita Obojga Narodów 1619 - fot. https://commons.wikimedia.org
Rzeczpospolita Obojga Narodów 1619
fot. https://commons.wikimedia.org
Rzeczpospolita Obojga Narodów 1635 - fot. https://commons.wikimedia.org
Rzeczpospolita Obojga Narodów 1635
fot. https://commons.wikimedia.org

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kresy, Kozacy, Ukraińcy

     Utracone dzieje Kresów Rzeczypospolitej związane były ze zjawiskiem kozaczyzny, szczegółowo opowiedzianym na kartach omawianej pracy. Autor naświetlił powstanie owego groźnego, dzikiego i nieokiełznanego ludu, który Jan Długosz określił jednoznacznie „kozak to stepowy rozbójnik, pirat niemalże”. Polscy władcy obdarowali kozaków przywilejami, z których ci ostatni skwapliwie korzystali rosnąc w siłę.  A gdy wreszcie próbowano ukrócić swawolę kozacką, mieszkańcy dzikich Pól wielokrotnie buntowali się przeciw Królestwu Polskiemu, wymawiając posłuszeństwo swym dobroczyńcom i wzniecając bunty i rebelie „Wojny domowe… ciągnęły się jeszcze długo… Opustoszała Rzeczpospolita, opustoszała Ukraina. Wilcy wyli na zgliszczach dawnych miast i kwitnące niegdyś kraje były jakby wielki grobowiec”.
Interesujące dywagacje autora dotyczą innej ważnej kwestii – rodzącej się na naszych wschodnich rubieżach tożsamości narodowej Ukraińców. Doprowadziło to do zorganizowania się Ruskiej Trójcy, programu „świadomego ukraiństwa”, hasła „Ukraina dla Ukraińców”, a zakończyło się powstaniem ekstremalnego nacjonalizmu ukraińskiego. Mądrość ludowa, co prawda, ostrzegała „Kto wściekłego psa we własnym domostwie żywi i hołubi, niech nie będzie o własne dziatki spokojny”. Niestety, przestroga ta nie została właściwie odczytana przez naszych przodków, co doprowadziło do Rzezi Wołyńskiej.


 Kresowa historiografia

     Ryszard Jan Czarnowski z uwagą przyjrzał się specyfice ukraińskiej historiografii, nierzadko pisanej pod dyktando rosyjskich ideologów. Przekłamania w przekazywaniu prawdy dziejowej, dotyczące pogranicza polsko-ruskiego, pokutują do dziś zarówno w ukraińskiej przestrzeni publicznej, jak i w zaciszu uniwersyteckich katedr. Piśmiennictwo historyczne o wschodniej proweniencji nie może być zatem wiarygodnym źródłem historycznym. Z innego powodu, źródłem historycznym w ścisłym tego słowa znaczeniu nie może być Trylogia Henryka Sienkiewicza, do której często odwołuje się w swej publikacji autor. Nie mniej jednak, liczne przytoczenia z polskiej arcypowieści historycznej ubarwiają treść popularyzatorskiej publikacji, nadając jej bardziej przystępny charakter, gdyż książka przeładowana jest informacjami dotyczącymi okoliczności wydarzeń, nazwisk bohaterów i przybliżaniem miejsc. Ale czy można było z tego ogromu faktów coś pominąć? Z pewnością, nie. Można by jedynie zwiększyć objętość książki, dokładając kolejne wątki, stanowiące o wyjątkowej roli Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej, jako warstwy ochronnej Europy, dla której Polska i jej Kresy pozostawały przedmurzem chrześcijaństwa.

Ziemie zabrane przez zaborców - fot. narodowikonserwatysci.pl
Ziemie zabrane przez zaborców
fot. narodowikonserwatysci.pl
Rzeczpospolita Obojga Narodów 1764 - fot. https://commons.wikimedia.org
Rzeczpospolita Obojga Narodów 1764
fot. https://commons.wikimedia.org












 

 

 

 

 

 

Kresowy Tygiel Narodów

     W publikacji znajdujemy dowody na stwierdzenie, iż właśnie na Kresach ma swe źródło polska tożsamość narodowa, bo „gdzie się nie obrócić na Kresach, tam z mgieł zapomnienia i niebytu wyłania się jakaś znakomita… postać”: Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Stanisław August Poniatowski, Jan III Sobieski, Stanisław Moniuszko, Ignacy Jan Paderewski, Józef Piłsudski i wielu, wielu innych. Jeden z członków Stronnictwa tzw. Żubrów KresowychStanisław Cat Mackiewicz pisał „Ziemie Wschodnie… Są naszą Ojczyzną… Dla nas ziemia ojczysta jest przedmiotem kultu, czci, miłości i przywiązania… Mamy obowiązki wobec tego kraju właśnie od Dźwiny do Karpat”.
Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej, Ziemie Zabrane przez imperium Rosyjskie w wyniku rozbiorów Polski były świadkiem i męczennikiem burzliwej historii Polski opisanej w tomie „Kresy, utracone dzieje”. Terytorium stanowiące swoisty Tygiel Narodów, najeżdżane zewsząd przez ekspansywnych zaborców, barbarzyńskich agresorów, zawistnych uzurpatorów, zaprezentował - wierny uczeń Pawła Jasienicy - Ryszard Jan Czarnowski, który przy użyciu słów cara Aleksandra II Romanowa, realnie oceniał kwestię geopolitycznego położenia Polski: 
Żadnych marzeń, panowie.

Tekst ukazał się na blogu Czytam Po Polsku

czwartek, 8 lutego 2018

Sawickie (Białoruś) czyli utracone dziedzictwo

Dworek w Sawickich
Sawickie – 1) folwark i wieś nad rzeką Bereźnicą, powiat dzisieński, w 2 okręgu polskim, gmina Ihumenowo, okręg wiejski Sebastyanowo, o 10 wiorst od gminy a 56 wiorst od Dzisny; folwark ma 1 dom, 10 mieszkańców katolików, wieś zaś 10 domów i 100 mieszkańców katolików (w 1864 roku 43 dusz rewiz.); należy do dóbr Iwańsk, Korsaków.

2) Sawickie, wieś prywatna, powiat dzisieński, 1 okrąg polski, i 37 wiorst od Dzisny, 4 domy, 29 mieszkańców katolików.

Odległość między wsią Sawickie k/Dzisny a wsią Sawickie k/Kobrynia
3) Sawickie, albo Kiwowerty, albo Witanowszczyzna, wieś i dwa folwarki przy ujściu Trościanicy do Muchawca, powiat i parafia kobryńska, w 1 okręgu polskim, gmina Pruska, okręg sądowy Mokrany, odległość 9-11 wiorst od Kobrynia, o 35 wiorst od Brześcia, o 2 wiorsty od traktu kobryńsko-brzeskiego a 10 wiorst od stacji drogi żelaznej w Żabince. Wieś Sawickie składają uroczyska: Widły (miejscowość pomiędzy Trościanicą a Muchawcem, z nomenklaturą: Zamkowa Hora, Podilica, Petelki), Bobrowica, Kijowa oraz zaścianki: Pohonia, Krywulec, Lisko.

W 1857 roku z ogólnej przestrzeni 18 włók, 11 mórg, 155 prętów, w okręgu sawickim znajdowało się 8 mórg, 162 pręty pod siedzibami, 144 morgi, 98 prętów pola ornego, 66 mórg, 279 prętów łąk, 1 morga, 240 prętów pastwisk, 3 morgi, 33 pręty lasu, 2 morgi, 70 prętów nieużytków; razem 7 włók, 16 mórg, 282 prętów. 

W uroczysku Widły: 47 mr. 93 pr. gruntów ornych, 6 mr. 79 pr. łąk gruntowych, 100 pr. łąk błotnych, 17 mr. 281 pr. pastwisk, 41 mr. 125 pr. lasu, 7 mr. 91 pr. nieużytków; w ogóle 4 włóki 169 pr.
Czyli razem ziemi dworskiej: 8 mr. 162 pr. pod siedzibami, 203 mr. 22 pr. gruntów ornych, 77 mr. 122 pr. łąk gruntowych, 6 mr. 170 pr. błotnych, 22 mr. 44 pr. pastwisk, 54 mr. 180 pr. lasu, 33 mr. 55 pr. nieużytków.

We wsi 8 chat włościańskich, 1 karczma, kowal. Ludność prawosławna. Pod koniec XVII wieku dobra Sawickie były w posiadaniu Rawiczów-Witanowskich, stąd też powstała dotychczas używana pomiędzy tutejszym ludem nazwa wsi Witanowszczyzna. O Janie Witanowskim, rotmistrzu województwa brzeskiego, jako dziedzicu Sawickich, składającym „ofiarę” na wojsko, wspominają akta podskarbiego w roku 1790 (Nr. 35, str. 57). Ostatnim tego imienia dziedzicem był Michał Witanowski gubernator cywilny augustowski, po zgonie którego przeszły w roku 1853 na własność Antoniego Zadarnowskiego.
O licznych właścicelach tak zwanych „okolic” lub zaścianków wspomina lustracja z roku 1790 (Sawickich 2 domy, Mańkowskiego, Czerwińskiego, Hohola i Fiedziuszki po jednym).
W stronie wsi Bogusławic wznosi się góra, raczej okopisko, będące obecnie własnością Zdrojkowskich. Stała tu niegdyś kaplica, wzniesiona podług podania nad mogiłą poległych pod Krupczycami w 1794 roku. Śladów z niej nie pozostało, a tylko miejsce to oznacza krzyż drewniany.
M. Raw. Wit.
(Michał Rawicz-Witanowski?)

Źródło:
Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, Tom X, s. 343-344


W roku 1853 wieś Sawickie przeszła na własność Antoniego Zadarnowskiego, wracając, tym, samym do rodziny. Stanisław Ratold Zadarnowski, protoplasta rodu,  otrzymał w roku 1536 roku od króla Polski Zygmunta przywilej szlachecki, nazwisko Zadarnowski, herb Sulima i ziemie (m. in. Kiwowerty). Stanisław miał synów: Walentego, Piotra, Sebastiana i Stanisława.

Wypisy z Archiwum Państwowego w Petersburgu

Z wymienionych Stanisława synów Walenty zmarł nie pozostawiając potomków,(...) wszyscy oni władali otrzymanym w spadku po ojcach majątkiem Zadarnowo, niektórzy zaś, otrzymawszy oprócz tego po wujku Walentym nabyty przez niego majątek wraz z chłopami [Bogusławicze – Kiwowerty], dokonywali na onym z różnymi osobami akty prawne, (…)

Kazimierz-Marian Zadarnowski był właścicielem Sawickich do wybuchu II Wojny Światowej, o czym pisałam TUTAJ. 

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, Tom X, s. 343

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, Tom X, s.344

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Andrzej Rostworowski, Ziemia, której już nie zobaczysz. Wspomnienia kresowe






Projekt „Kresy zaklęte w książkach”, który rozpoczął się w 2014 r. wciągnął mnie do tego stopnia, że nie wyobrażam sobie roku bez przeczytania przynajmniej kilku lektur „kresowych”, mimo moich obecnych ograniczeń czasowych.

Andrzej Rostworowski (1899-1980) to przedstawiciel szlacheckiej rodziny herbu Nałęcz. Jego ojcem był Tadeusz Maria Rostworowski, znany wileński architekt. Dzieciństwo i wakacje spędzał na Polesiu, w Narowli i Rudakowie, które należały do jego krewnych.

Przed I wojną światową Autor uczęszczał do gimnazjum w Chyrowie, a w czasie wojny chodził do gimnazjów w Warszawie i Moskwie. W 1917 r. wstąpił do I Korpusu Polskiego gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego, następnie brał udział w walkach z bolszewikami. Po wojnie osiadł w majątku Kobejki w województwie nowogrodzkim, gdzie gospodarował do 1939 r. Potem uczestniczył w obronie Warszawy, dostał się do niewoli, a w 1945 r. wrócił do kraju i zamieszkał w Krakowie. W 1961 r. zaczął spisywać swoje wspomnienia nie mając nadziei, że kiedykolwiek będą opublikowane. Na szczęście, wspomnienia Rostworowskiego przetrwały. Dzięki jego niewątpliwemu talentowi literackiemu możemy się przenieść w czasie na Polesie, do Wilna, Chyrowa i wszystkich tych miejsc, gdzie przebywał jako chłopiec, młodzieniec i dorosły mężczyzna.

Szczególnie interesujące są, w moim przekonaniu, wspomnienia z okresu nauki w Zakładzie oo. Jezuitów w Chyrowie, który cieszył się zasłużoną renomą placówki edukacyjnej kształtującej polską inteligencję. Autor dzieli się z nami informacjami o przebiegu edukacji w zakładzie, o dniu codziennym uczniów, wspomina charakterystycznych, niezapomnianych nauczycieli, co pozwala nam wyobrazić sobie potencjał i różnorodność tego niezwykłego miejsca.

Im więcej wspomnień kresowych czytam, tym częściej spotykam się z miejscami, ludźmi i rodzinami opisanymi przez innych kronikarzy. W Chyrowie przecież pobierali nauki – już w II RP – bracia Pruszyńscy, o czym pisała ich matka w swoich wspomnieniach. Z kolei rodzinę Horwattów, majątek w Narowli spotkałam na kartach wspomnień Antoniego Kieniewicza wielbiącego Polesie.

Co prawda, Rostworowscy swoje bogactwo zawdzięczali w dużej mierze pracy twórczej i interesom ojca Andrzeja, ale niewątpliwie należeli do tego ziemiańskiego świata, który opisał Autor. I chwała mu za to, bo to kolejna cegiełka pokazująca tamten zaginiony świat, jego tradycje i codzienność, często niełatwą i hartującą charaktery!

Warto pochwalić wydawnictwo za piękną oprawę graficzną (twarda okładka, fotografie, bardzo dobrej jakości papier i druk) oraz świetne opracowanie redakcyjne (rozbudowane, ciekawe przypisy). Dla wszystkich miłośników „małej historii” i Kresów Wschodnich powinna to być lektura obowiązkowa!
 
 
Autor: Andrzej Rostworowski
Wydawnictwo: Czytelnik
Liczba stron: 512
Rok wydania: 2015
 
Tekst ukazał się na blogu Notatnik Kaye

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...