Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamieniec Podolski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamieniec Podolski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 listopada 2016

Kamieniec Podolski.

Kamieniec Podolski (7-8.09. 2016)

wieczór



 noc




ratusz


 ranek dnia następnego




widok z mostu, Jar Smotrycza


widok na most

Jar Smotrycza


 Katedra pw. św. Piotra i św. Pawła z 1483 roku, z dobudowanym w 1750 roku prezbiterium (reorientacja świątyni) oraz Bramą Triumfalną z 1781 roku, wzniesioną ku czci Stanisława Augusta Poniatowskiego.

wejście na teren katedry




Kaplica Najświętszego Sakramentu

odsłonięta tablica 8.10.2016 - ku czci bp kamienieckiego i obraz. Muzeum Romantyzmu w Opinogórze.



ślad po babce Zygmunta Krasińskiego, Antoniny z Czackich, w nawie bocznej katedry

marmurowy nagrobek Laury Przeździeckiej


Kościół pw. św. Mikołaja i klasztor dominikanów zbudowany w stylu barokowym w 1616 r., przebudowany został w 1748 r., a obecnie jest siedzibą paulinów opiekujących się miejscową wspólnotą polską. Za czasów ZSRR mieściło się tu archiwum NKWD. W 1993 r. miał tu miejsce pożar, który zniszczył większą część zachowanego wyposażenia świątyni. Wówczas uległy zniszczeniu także malowidła z Kaplicy św. Dominika. (o pracach konserwatorskich)








klasztor









środa, 23 marca 2016

Rok Sienkiewicza: "Ogniem i mieczem"

Na zdjęciu: Kamieniec Podolski — miasto i zamek w płd.-zach. części Ukrainy, ok.140 km na południe od Tarnopola i Zbaraża; naturalna twierdza w zakolu rzeki Smotrycz opierała się oblężeniom tureckim i kozackim aż do 1672 r.; po panowaniu tureckim (1672–1699) pozostał w Kamieńcu muzułmański minaret przy katedrze św. Piotra i Pawła.



Henryk Sienkiewicz w roku 1901 w liście do autora "Herbarza polskiego" odwołał się do "najważniejszego dokumentu" z dziejów rodu, jaki posiadał. To rozkaż króla Zygmunta III oświadczający, iz pułkownik Piotr Oszyk Sienkiewicz, komendant Kamieńca Podolskiego - w roku 1589 "z Tatarami mężnie i wzorowo walczył" (Barbara Wachowicz w: Siedziby wielkich Polaków, Świat Książki, Warszawa 2015, s. 482)


 

[...] nie wolno jest chrześcijaninowi w moc Bożą wątpić, a obywatelowi więcej nad swym własnym niż nad ojczyzny nieszczęściem płakać, gdyż prywata to jest swego rodzaju mieć więcej łez dla siebie niż dla publiki — i więcej swego kochania żałować niż klęsk powszechnych (Henryk Sienkiewicz, Ogniem i mieczem).
 
Wróg najgorszy to nie Chmielnicki, ale nieład wewnętrzny, ale swawola szlachty, ale szczupłość i niekarność wojska, burzliwość sejmów, niesnaski, rozterki, zamęt, niedołęstwo, prywata i niekarność — niekarność przede wszystkim. Drzewo gnije i próchnieje od środka (Henryk Sienkiewicz, Ogniem i mieczem).

Każdy służy ojczyźnie jak rozumie; niechże Bóg sądzi intencje (Henryk Sienkiewicz, Ogniem i mieczem). 

Zapomnieli już ludzie śmiać się w tej Rzeczypospolitej, jeno jęczą jako ten wicher w kominie (Henryk Sienkiewicz, Ogniem i mieczem).
 



 Czas najwyższy zainaugurować na swoim blogu Rok Sienkiewicza! Wróciłam zatem do Trylogii, a jakże! Najpierw oczywiście do Ogniem i mieczem. Dalibóg ponowna lektura (przeplatana gawędami Barbary Wachowicz o pisarzu)  dostarczyła licznych wzruszeń, na przykład "za grdykę mnie trzymała" scena śmierci Podbipięty i jego pogrzebu. Śmiech wywoływały fortele i mowy jowialnego Zagłoby. Nie przeszkadzała mi konwencja pomieszania realizmu z baśniowością (czego najlepszym wyrazem jest postać czarownicy Horpyny) oraz w pewnej mierze idealizowania.


niedziela, 3 maja 2015

Podole


Jesteśmy więc na Podolu, które ostatni raz obfotografowywałem dwa lata temu. Zaglądałem tu jednak już wcześniej, bo w zasadzie od czasów, gdy byłem jeszcze małym szkrabem; podróż do Kamieńca Podolskiego była marzeniem mojego życia. Przez lata chłonąłem wszystko, co miało związek z tym miastem. Obejrzałem więc „Pana Wołodyjowskiego”, a potem również przeczytałem. Trafiłem też na słowa sułtana Osmana II, który w 1621 roku w dwóch zdaniach zamknął całą magię i wyjątkowość tego miasta. Podszedł ze swoją armią pod jego mury, a na ich widok zakrzyknął pono „Kto zbudował coś takiego?” Na to jakiś jego dworzanin, również będący pod wrażeniem, odparł krótko „Coś takiego mógł zbudować tylko Bóg.” I na to władca odpowiedział „W takim razie Bóg, skoro to zbudował, niech również zdobywa, ja nie będę”.

Słowa znałem, jednak ich sens zrozumiałem dopiero, gdy na własne oczy zobaczyłem głęboki i stromy kanion, który rzeka Smotrycz wycięła w stepie szerokim okrążając miejsce, na którym rozłożyło się miasto. Dostęp do jedynego, bardzo wąskiego skrawka lądu łączącego miasto z resztą świata, człowiek zamknął zamkiem.

Dziś z bogatego miasta, dawnej siedziby biskupów trzech wyznań, zostało bardzo niewiele, jednak choćby ze względu na ten absolutnie niepowtarzalny cud natury, warto było przez kilkanaście lat marzyć i wreszcie Kamieniec zobaczyć. Tyle tylko, że później, gdy już udało mi się zrealizować marzenie, poczułem straszną pustkę. Świat jest jednak pełen niespodzianek, udało się więc ją wreszcie załatać.

 

Fragment ruin zamku w Skale Podolskiej, oraz mostek na przepływającej u ich stó rzece. W sumie ciekawsze jest chyba zdjęcie z mostkiem, bo ten przerzucony jest nad Zbruczem. Tym samym, w którym kąpał się Światowid i tym samym, który w dwudziestoleciu międzywojennym był posko-sowiecką granicą. Więc z widocznego na zdjęciu brzegu, 17 września 1939 roku przyszedł koniec polskich kresów wschodnich.Poza zamkiem, w Skale Podolskiej jest też kościół z polskimi napisami. Co ciekawe, podobna, również odnowiona świątynia katolicka, znajduje się również w pobliskiej miejscowości, której nazwy jednak, niestety, teraz nie pomnę. Wielokrotnie poddawane polskim akcjom kolonizacyjnym Podole, stało się bardziej spolonizowane od okolic Lwowa, do dziś jest też ukraińskim bastionem katolicyzmu, choć wyznanie przestaje być tu już wizytówką narodowości. Dwa czynne tak blisko siebie kościoły, nawet jak na Podole, wydały mi się dziwne. Zacząłem więc drążyć i usłyszałem dzięki temu dość poruszającą historię. Otóż w czasie wojny, gdy przez tamtą zapomnianą miejscowość przetoczył się już front, do kościoła dopełzł jakiś ranny niemiecki żołnierz. Kościelny go ukrył, jakoś poskładał, a potem wytłumaczył, jak powinien dotrzeć do swoich. I ten soldat wrócił do swoich, a później, gdy udało mu się dotrwać do końca wojny, wrócił również do swojego domu. Miał szczęście, że pochodził z przyszłej Republiki Federalnej Niemiec, gdzie zresztą zrobił karierę w dyplomacji i pracował nawet w warszawskiej ambasadzie. Po tym, gdy powstała Ukraina, wrócił na Podole, odnalazł kościelnego, który jeszcze żył i w podzięce za uratowane życie, sfinansował odbudowę kościoła.








Krzywe zdjęcie, ale ja je lubię
 


Jedna z najsłynniejszych fortec Europy
 
 


Most Turecki jest najbardziej imponujący, gdy się na niego patrzy z dołu
 
 

Zamek oglądany od strony mniej znanej. Po tej stronie zresztą stali Turcy
 
 


Mostek wiszący nad Smotryczem. Spieszyło mi się, więc na niego wbiegłem, a ten mi zaczął pod nogami skakać:)


Miasto, położone równie imponująco jak i zamek
 


Zniszczona przez Stalina katedra ormiańska...
 
 
...i kot przy niej
 
 
Ukraińcy odbudowują stare miasto. Z dość zmiennym szczęściem...
 
 
Kamieniecki ratusz

Pies się zapatrzył. Ja również.
 
 


Najdalej na wschód wysunięta gotycka katedra na świecie. I pewnie jedyna, przy której stoi minaret. Po tym, gdy Rzeczpospolita odzyskała Kamieniec po pokoju karłowickim, na jego szczycie stanął wykonany w Gdańsku posąg Matki Boskiej.
 
 
W tym budynku była synagoga
 
 

Dawny klasztor franciszkanów, dziś siedziba promoskiewskiej cerkwi prawosławnej

Mimbar, turecka kazalnica znów wróciła do kościoła św. Mikołaja, do którego trafiła, gdy świątynia, po upadku Kamieńca, została zamieniona na meczet. Wcześniej mimbar stał pod ścianą katedry – w sowieckich czasach muzeum religii.
 
 
Kościół w Okopach Świętej Trójcy, ostatni punkt oporu w "Nie-Boskiej komedii" Krasińskiego. Dziś może on już wyglądać inaczej, bo dwa lata temu mówiło się o jego odbudowie. Kiedy jednak, jakieś osiem lat temu zobaczyłem go pierwszy raz, w ruinach królowały kury.
 
 
Brama Lwowska w Okopach
 
 

Dniestr, południowa granica II RP. Na drugim brzegu zaczynała się Rumunia, a kawałek dalej na wschód, Związek Radziecki. O kogutach w Okopach Świętej Trójcy mówiło się więc wtedy, że obwieszczają świt trzem krajom.
 




 Tekst oryginalny ukazał się na blogu 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...