piątek, 1 maja 2015

Maria Starzyńska, Jedenaście klęczników





Odkryłam oto kolejną białą plamę w historii Polski. Wszyscy wiedzą, kto to był święty Maksymilian Maria Kolbe, franciszkanin, który podczas uwięzienia w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu poświęcił swoje życie i poszedł na śmierć w zastępstwie innego człowieka. Natomiast bardzo podobna historia bohaterskiej śmierci jedenastu Nazaretanek z Nowogródka prawie w ogóle nie jest znana. Opowiada o tym piękna książeczka „Jedenaście klęczników” Marii Starzyńskiej.

Fakty są następujące. W latach 1930. do Nowogródka przyjechała grupa sióstr zakonnych ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu potocznie zwanym Nazaretankami. W mieście nie było żadnych zakonów od czasów powstania styczniowego, ponieważ rząd carski w ramach represji popowstaniowych zlikwidował klasztory katolickie na dawnych ziemiach polskich.

Mieszkańcy Nowogródka z początku patrzyli podejrzliwie na obce siostry w habitach, które miały opiekować się tzw. „Białą Farą” w Nowogródku. To był ten sam kościół, w którym niegdyś, przed laty brał ślub Władysław Jagiełło z królową Sonką, a później, po przebudowie był chrzczony Adam Mickiewicz. Ta właśnie świątynia występuje w inwokacji do „Pana Tadeusza”.

Z czasem Nazaretanki wrosły w społeczność Nowogródka, mimo, że prócz Polaków-katolików, mieszkali tam również wyznający prawosławie Białorusini, Tatarzy (muzułmanie) oraz Żydzi. Siostry najpierw stworzyły internat dla dziewcząt, a potem szkołę powszechną. Prowadziły również wspólnotę Chrystusa Króla. Wspólnie z nimi pracował w Białej Farze ksiądz prałat Aleksander Zienkiewicz.

Pierwsze czarne chmury nadciągnęły w 1939 roku, kiedy Nowogródek dostał się pod okupację radziecką. Wtedy odebrano siostrom szkołę. Musiały podjąć się pracy zarobkowej u okupantów. Jakoś przeżyły, nie deportowano ich ani na Syberię, ani do Kazachstanu.

Wraz z wejściem Niemców w 1941 r. miastem wstrząsnęły kolejne chwile grozy. Rozpoczęły się masowe egzekucje i rozstrzeliwania mieszkańców.

W lipcu 1943 roku Niemcy uwięzili 120 mężczyzn z Nowogródka, których zamierzali rozstrzelać jako zakładników. I wtedy interweniowały siostry, które uznały, że mogą się poświęcić zamiast tych ludzi, mężów i ojców rodzin. Ostatniego lipca poszły razem na wieczorną mszę do fary. Było ich jedenaście. Dwunasta siostra pracowała w szpitalu jako pielęgniarka i nie zdążyła. A jedenastka zakonnic prosto z kościoła pomaszerowała na posterunek gestapo w Nowogródku i oświadczyła, że chcą by je rozstrzelano zamiast tamtych 120 mężczyzn. Niemcy przystali na taki układ. Chcieli zabić siostry od razu, ale nie mogli wieczorem znaleźć odpowiedniego miejsca na egzekucję.

Nazaretanki spędziły noc w piwnicy gestapo. Leżały tam krzyżem na podłodze i modliły się. Następnego ranka Niemcy wywieźli je za miasto i rozstrzelali. Kobiety zginęły przez żadnej winy, bez sądu, poświęcając swe życie za innych. Pozostało po nich jedenaście pustych klęczników, które stały w pobliżu ołtarza Białej Fary.

Ofiara sióstr opłaciła się. Wszystkich 120 zakładników przeżyło. Zostali „tylko” wysłani na roboty przymusowe do Niemiec.

Maria Starzyńska pisze: „Wracały. Poprzedzał je krzyż, prowadził ksiądz rektor, towarzyszyli najbliżsi. Minęły nie istniejące już właściwie resztki poklasztornych budynków szkoły dominikańskiej, gdzie Adam Mickiewicz uczył się początków czytania i pisania, zatrzymały na moment przed kościołem świętego Michała – patrona miasta, który ochraniał lud swoim czerwonym płaszczem przed wszelkimi przeciwnościami. Wracały oświetlone słońcem, witane przez oszronione drzewa i krzewy ulicy, na której tyle lat mieszkały, witane przez domy, płoty, furtki…

 
 
Mieszkańcy Nowogródka czekali na nie. Patrzyli jak ukazały się w głębi ulicy, jak zbliżały się. I oto są znowu, są na tym wzniesieniu, są przy Białej Farze, ich siostry, które po dwóch latach wróciły. Wzięli więc te trumny na ramiona i ponieśli w głąb Fary, na ich zwykłe miejsca, te, które zawsze zajmowały. Blisko dwa lata klęczniki sióstr były puste. A teraz znów, podczas tej Mszy świętej, tej smutnej, a jednocześnie w jakiś sposób pełnej nadziei – siostry były na swoich miejscach.” 

 Obraz przedstawiający scenę ich śmierci namalował Adam Styka. Bohaterskie Nazaretanki z Nowogródka rozstrzelane przez Niemców 1 sierpnia 1943 roku, zostały beatyfikowane 5 marca 2000 roku podczas mszy na Placu św. Piotra w Rzymie.

 
Siostry te nazywały się:

S. Maria Stella od Najświętszego Sakramentu ( Adela Mardosewicz)
S. Maria Imelda od Jezusa Hostii (Jadwiga Karolina Żak)
S. Maria Rajmunda od Jezusa i Maryi (Anna Kokołowicz)
S. Maria Dalenia od Jezusa i Maryi Niepokalanej (Eleonora Aniela Jóźwik)
S. Maria Kanuta od Pana Jezusa w Ogrójcu (Józefa Chrobot)
S. Maria Sergia od Matki Bożej Bolesnej (Julia Rapiej)
S. Maria Gwidona od Miłosierdzia Bożego (Helena Cierpka)
S. Maria Felicyta (Paulina Borowik)
S. Maria Helidora (Leokadia Matuszewska)
S. Maria Kanizja (Eugenia Mackiewicz)
S. Maria Boromea (Weronika Narmontowicz)

Książkę Marii Starzyńskiej „Jedenaście klęczników” dostałam w prezencie od pewnego starego księdza prałata pochodzącego z Kresów, który wrócił z Rzymu z uroczystości beatyfikacyjnych. Dał mi ją z dedykacją i swym błogosławieństwem kilkanaście lat temu.


 Tekst oryginalny ukazał się na blogu Archiwum Mery Orzeszko

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...