poniedziałek, 5 stycznia 2015

Adrian Grzegorzewski, Czas tęsknoty




Sugerując się fotografią widniejącą na okładce oraz umieszczoną tam rekomendacją Anny Ficner- Ogonowskiej, dość łatwo wrzucić tę książkę do przepastnego wora z romansami, czy popularnymi "obyczajówkami". Byłoby to jednak niesprawiedliwe wobec debiutanckiej powieści Adriana Grzegorzewskiego, zafascynowanego Kresami obecnego mieszkańca Londynu.

"Czas tęsknoty" - z racji pewnych pokrewieństw zestawiany z z serialem "Czas honoru" -stanowi znakomitą, przejmującą do szpiku kości opowieść o dramatycznych losach bohaterów na tle wojennej pożogi.

Piotr Ochocki, którego poznajemy jako studenta architektury, spędzającego przez kilka tygodni wakacje w Bedryczanach, skąd pochodziła jego - nieżyjąca już niestety- matka, "wpadł po uszy w sam środek waśni pomiędzy dwoma narodami, zdążył ściągnąć na siebie uwagę wrogiej Polakom nacjonalistycznej nielegalnej ukraińskiej organizacji szykującej się do krwawej rozprawy z nimi oraz zakochał się w córce jej prominentnego członka" ( s. 147) To był zaledwie początek.... Te wydarzenia legły u podstaw zagmatwanej, pełnej zakrętów i wybojów życiowej drogi głównych bohaterów: wymienionego Piotra, Swiety Horodyło oraz Marty Kosieckiej. Kobiety początkowo dzieliło ulokowanie uczuć w tym samym mężczyźnie, los jednak sprawił, że musiały zewrzeć szyki w obliczu wojennego zagrożenia i zła wyrządzanego przez wrogów. Ochocki rozpoczął karierę wojskową, obiecując sobie powrót po ukochaną. Tymczasem los wyraźnie im nie sprzyjał, przynosząc szereg cierpień i tragedii. Nawet, gdy wydawało się, że szczęście bohaterów jest o krok, coś musiało się stać...

Wątek romantyczny wcale nie jest tu na pierwszym planie, do głosu dochodzą kwestie związane z relacjami polsko-ukraińskimi, czy ogólnie międzyludzkimi, sytuacją historyczną, przyjaźnią, lojalnością, wiernością, patriotyzmem, ludzką uczciwością i nieludzkim okrucieństwem. Wymienione przez Ficner-Ogonowską trzy elementy: historia, wojna i miłość splatają się w krwawy warkocz. Krwawy tym bardziej, że nie chodzi tu o rozłączonych zakochanych, ale o tzw. rzeź wołyńską, jedną z czarnych kart historii dziejów, o której dopiero od niedawna zaczyna się przypominać, czy uczyć.


Grzegorzewski inspirując się rodzinnymi kresowymi opowieściami, stworzył fikcyjną fabułę osadzoną w konkretnej historycznej rzeczywistości i wprowadził też obok fikcyjnych - autentyczne postaci. Jego celem nie było przedstawienie ściśle historycznych faktów, ale zainteresowanie odbiorców nimi poprzez lżejszą formę, jaką jest powieść historyczno- obyczajowa.

"Czas tęsknoty" czyta się z przyjemnością ze względu na zróżnicowany język ( we fragmentach narracyjnych - literacki, w dialogach - padają ukraińskie zwroty, niewybredne teksty, wszystko dostosowane do okoliczności i postaci) , ale także ze ściśniętym sercem. A to za sprawą makabrycznych opisów zbrodni dokonywanych przez Ukraińców na polskiej ludności zamieszkującej tzw. Kresy przed II wojną światową. Autor w posłowiu wspomina, że złagodził te opisy tak bardzo jak to było możliwe. W takim razie już wiem, że nie dam rady czytać "mocniejszych". Trzeba zaznaczyć, że nie wszyscy Ukraińcy brali udział w pogromie, byli też wśród nich normalni, mądrzy i dobrzy ludzie, tacy jak np. kościelny przy cerkwi Witalij, czy państwo Łuczenko, o Swietłanie - włączonej w szeregi polskiego wojska jako sanitariuszka - nie wspominając...

Takie powieści, jak ta, nazywam "okrągłymi". Ciekawa fabuła, różnorodne postaci, tło historyczne, emocje oraz talent autora do snucia barwnej narracji sprawiają, iż czytelnik ma przed sobą utwór wielowymiarowy, pełny. Poruszający i zapadający w pamięć.
Oby więcej takich debiutów! Oby ukazały się kolejne tomy opowieści pióra Grzegorzewskiego, zwłaszcza, że wątek nie został jednoznacznie zamknięty, a czytelnik jest ciekaw dalszych dziejów bohaterów.

 

Tekst oryginalny pojawił się na blogu
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...