czwartek, 10 grudnia 2015

Czesław Miłosz, Dolina Issy





Nie mam kompetencji ani śmiałości, by recenzować książkę Miłosza, dlatego opiszę tylko moje wrażenia. Na to starczy mi odwagi.

Powieść urzeka od pierwszej strony. Nieco oniryczny, pełen czarujących, porywających opisów świat dzieciństwa, tak niezwykłego, że mógłby o nim zamarzyć niemal każdy z nas. Sielska wieś, piękno przyrody, bogactwo natury, tradycja, lokalne obrządki i rytuały, a wszystko to skąpane w baśniowej poświacie. Kraina łagodnego, bezgrzesznego dzieciństwa, gdy poznawanie świata było niezwykłą przygodą, zaś codzienność wydawała się pełna okazji do przeżycia niezapomnianych chwil.
 
Tomasz, wiodąca postać w powieści, to chłopiec z Ginia nad Issą, podupadającego majątku dziadków, którzy wychowują go w zastępstwie rodziców (ojciec - żołnierz, bierze udział w kolejnych zbrojnych potyczkach, jakie nawiedzały kontynent na początku XX wieku, matka zaś, podążała za nim). Dziadek chłopca, Kazimierz Surkont zaraża wnuka miłością do roślin, uwrażliwiając go na piękno otaczającego świata. Babka Misia, niewiele troszczy się o potomka, zatopiona w czarnej magii. Tomasz, o ile nie błąka się po łąkach samopas, pomaga w gospodarstwie Antoninie, opiekującej się domostwem, sprawującej pieczę nad całym obejściem. Chłopiec milcząco obserwuje świat, czasem coś usłyszy, podpatrzy, wyrabia sobie zdanie na temat sąsiadów, mieszkańców okolicznych domów. Frapująca jest opowieść o księżowskiej gospodyni, Magdalenie, której historia zapadła w pamięć chłopca, wywarła na nim głębokie wrażenie, została z nim na długo. Razem z Tomaszem bierzemy udział w polowaniu, zimą przesiadujemy w nieogrzewanej bibliotece pełnej niecodziennych książek, sprzedajemy jabłka na targu. Tak jak i on stajemy się częścią natury, jej elementem, który potrafi się zachwycać i dziwić.
Mimo iż postać wiodąca książki to dorastający chłopiec, nie przysłania on jednak reszty dobrodziejstw narracyjnych i fabularnych, w jakie bogata jest Dolina Issy. Przez jej karty przewija się często postać Baltazara, leśnika kryjącego straszną tajemnicę, która niszczy życie, zadręcza duszę. Jego wewnętrzna walka z góry skazana jest na niepowodzenie, dramat, który przeżywa stanowi zbyt duży ciężar, zaważa na całym jestestwie. Próbując uporać się z samym sobą, rusza po radę nawet do rabina. Ustępy dotyczącej tego wydarzenia skrzą się niezwykłością i wyrafinowaniem. Podobnie jest z opisami wierzeń i tradycji autochtonów, którzy w różnych sytuacjach życiowych, gdy zawodzą uznane powszechnie środki, sięgają po gusła, czary, pogańskie zaklęcia, mające nadać sprawom właściwy i oczekiwany bieg.
 
Kolejna ważna sprawa dotyczy stosunków polsko - litewskich. Postawa młodego Wackonisa, który granatem postanowił wypędzić panów z Litwy, jego uprzedzenia i zacietrzewienie dają obraz nastrojów i niebezpieczeństw, czyhających na sympatyzujących z odradzającą się Polską, ale także na tych, których jedynym grzechem było szlacheckie pochodzenie.
 
Wielowątkowość, wielowymiarowość powieści (natura, sytuacja społeczna, polityczna, zwyczaje, wierzenia, dorastanie i inne) dają czytelnikowi możliwość zakosztowania bogactwa znaczeń, wydźwięków, zasmakowania w niepowtarzalnym klimacie dawno minionego (często wyidealizowanego) świata, który utrzymuje się jedynie w pamięci i na kartach książek.
 
Wspomnienie pięknego, choć niepozbawionego gorzkich momentów dzieciństwa stanowi dobrą kanwę do rozszerzania rozmyślań, włączania w reminiscencje barwnych uzupełnień, które nadają całości uroku, tajemnicy, dodatkowo uatrakcyjnionych przez patynę czasu, spływającą na opisywany świat.

 Wspaniała książka, do której chce się wracać po natchnienie, inspirację, ale też by obudzić zmysły.


 

Tekst oryginalny ukazał się na blogu BuchBuchBicher
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...